Menu strony

Islandia - zima w krainie ognia i lodu


Ogromne puste przestrzenie, ziemia plująca dymem i ogniem, liczne gorące źródła oraz gejzery, błękitne jęzory lodowców i majestatyczne wodospady – te osobliwości odciskają głębokie piętno na wszystkich, którzy zdecydują się odwiedzić Islandię. Ten niewielki wyspowy kraj na Oceanie Atlantyckim każdego roku, niczym magnes, przyciąga rzesze odwiedzających z całego świata – miłośników przyrody, adeptów długich samotnych wędrówek i fanów niezwykłego księżycowego krajobrazu. Jednocześnie niezmienna od lat pozycja Islandii w czołówce rankingu najdroższych krajów świata potrafi skutecznie odstraszyć turystów z mniej zasobnym portfelem. Już sam przelot może kosztować fortunę, a gdy doliczymy do tego wynajem auta, koszt paliwa, noclegów i jedzenia, okazuje się, że uzbierała się niemała suma. Czy jest zatem sposób, aby zwiedzić Islandię niskobudżetowo? Oczywiście, że tak! Jednym z rozwiązań na obniżenie kosztów jest wybranie się na wyspę zimą. Ceny są wtedy korzystniejsze niż w najcieplejszych letnich miesiącach, kiedy Islandia przeżywa oblężenie. Zimowa podróż wymaga co prawda szczególnego przygotowania, ale ma tą zaletę, że to właśnie o tej porze roku można upolować zorzę polarną czy też odwiedzić jaskinie lodowcowe. Już kilka dni wystarczy, aby objechać całe południowe wybrzeże i zobaczyć jedne z największych atrakcji wyspy.

Islandia leży na granicy północnego kręgu polarnego. Zaledwie niewielka część wyspy Grimsey, położonej około 40 km na północ od wybrzeży kontynentalnej części kraju, znajduje się za kołem podbiegunowym. Dlatego też w zimie na Islandii nie panuje wieczna noc polarna. W grudniu i na początku stycznia na znacznym obszarze wyspy jest jasno przez zaledwie cztery godziny w ciągu dnia, ale już pod koniec stycznia, czy na początku lutego, ten czas wydłuża się do blisko 7-8 godzin (w marcu jest jasno nawet przez 10-11 godzin!). Licząc na intensywne zwiedzanie w miesiącach zimowych trzeba mieć zatem dobrze ułożony plan, aby móc maksymalnie wykorzystać krótki dzień, który mamy do dyspozycji. Dodatkowo należy mieć na względzie fakt, że pogoda w tym czasie potrafi być bardzo zmienna, a czasem wręcz niebezpieczna ze względu na silne wiatry i burze śnieżne. Nie jest to jednak regułą – podczas naszego styczniowego pobytu na Islandii mieliśmy 5 dni cudownej słonecznej pogody, z temperaturami delikatnie poniżej zera. Przed wyruszeniem w drogę warto jednak regularnie sprawdzać portale pogodowe (polecamy szczególnie stronę Wedur.is) oraz warunki drogowe. Najlepszym źródłem informacji o aktualnym stanie dróg jest strona Road.is. Sprawdzicie na niej, czy zaplanowana przez was trasa jest przejezdna, czy na wybranych odcinkach nie obowiązuje zakaz wjazdu oraz znajdziecie ewentualne objazdy.

CO ZOBACZYĆ W POŁUDNIOWEJ ISLANDII?

Abyście mogli łatwiej zaplanować swój wyjazd, podajemy Wam gotowy, 5-dniowy plan na samodzielną eksplorację wyspy. Jeśli planujecie dłuższy pobyt na Islandii, warto nasz plan uzupełnić o dodatkowe miejsca, na które nam już nie starczyło czasu, takie jak półwysep Snæfellsnes, gorące źródła Reykjadalur, wrak samolotu Dakota C-117 na plaży Sólheimasandur, kanion Fjaðrárgljúfur czy trekking w Parku Narodowym Vatnajokull do wodospadu Svartifoss. 

DZIEŃ 1 - Reykjavik 

Po 4 godzinach lotu z Wrocławia późnym wieczorem wylądowaliśmy w Reykjaviku, a właściwie w oddalonym o 50 km od stolicy Islandii Keflavíku, gdzie znajduje się lotnisko. Jeszcze przed wylotem zarezerwowaliśmy auto w firmie Icepol, wypożyczalni prowadzonej przez Polaków, która została nam polecona przez znajomych. Z czystym sumieniem możemy polecić dalej tę wypożyczalnię – ceny są bardzo konkurencyjne, formalności minimalne (brak kaucji i konieczności wykupowania dodatkowego ubezpieczenia), a auta zadbane. Z lotniska odebrał nas firmowy busik i zawiózł prosto do wypożyczalni (w drodze powrotnej gwarantowana podwózka na lotnisko). Po opłaceniu auta, podpisaniu umowy i zeskanowaniu prawa jazdy, co zajęło maksymalnie kilka minut, ruszyliśmy dalej w kierunku Reykjaviku, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Po rozpakowaniu bagaży i skonsumowaniu gotowego dania w proszku (wyjazd niskobudżetowy!) udaliśmy się pieszo na szybki rekonesans centrum. 

Auto z wypożyczalni Icepol
Nocne zwiedzanie stolicy Islandii

DZIEŃ 2 - Reykjavik - Golden Circle (park narodowy Þingvellir, dolina Haukadalur z gejzerami Geysir i Strokkur, wodospad Gullfoss na rzece Hvítá) - gorące źródła Hrunalaug – Hella (nocleg).

Jeszcze o zmroku, zanim zdążyło wzejść słońce (w styczniu słońce wschodzi dopiero ok. godz. 11!), ruszyliśmy na dokładniejsze poznanie Reykjavíku. Reykjavík jest bardzo kompaktową stolicą, dzięki czemu można go łatwo zwiedzić na piechotę. Najważniejsze atrakcje (kościół Hallgrímskirkja, rzeźba Sólfar, Harpa, główne ulice Laugavegur i Skólavörðustígur) znajdują się w dosyć bliskich od siebie odległościach i zaledwie kilka godzin wystarczy, aby dotrzeć do wszystkich miejsc.

Zwiedzanie zaczęliśmy od kościoła Hallgrímskirkja, najbardziej charakterystycznego obiektu na mapie stolicy Islandii. Ta współczesna 74-metrowa budowla widoczna jest praktycznie z każdego miejsca w stolicy. Swoim kształtem nawiązuje do naturalnych bazaltowych kolumn, charakterystycznych dla krajobrazu Islandii. Wnętrze kościoła jest surowe, bez zbędnych dodatków, za to uwagę przykuwają piękne organy piszczałkowe. Największą atrakcją Hallgrímskirkja jest jednak taras widokowy na jej szczycie, skąd można zobaczyć rozległą panoramę miasta (wjazd windą kosztuje 1000 ISK).

Hallgrímskirkja
Wnętrze Hallgrímskirkja

Dalej kontynuowaliśmy wędrówkę ulicą Sæbraut, ciągnącą się wzdłuż nabrzeża Oceanu Atlantyckiego, aby dotrzeć do rzeźby Sólfar oraz budynku Harpa. 

Sólfar (Sun Voyager) to masywna, stalowa rzeźba autorstwa Jóna Gunnara Árnasona przywodząca na myśl łódź Wikingów. Autor rzeźby postrzegał ją jako „łódź marzeń”, która miała utożsamiać obietnicę nieodkrytego terytorium, marzenie o nadziei, postępie i wolności.

Sun Voyager

Harpa jest nowoczesnym Centrum Koncertowo-Konferencyjnym o wyjątkowej bryle, wznoszącym się nad portem. Jego wielkie otwarcie miało miejsce w maju 2011 roku. Zainspirowana naturą fasada Centrum została zaprojektowana w taki sposób, aby w zależności od pogody oraz kąta padania promieni słonecznych i refleksów, zmieniała wygląd. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu szlifowanego szkła, które w dzień rozprasza odbijające się od niego obrazy, a w nocy mieni się od padających na nią świateł. Wejście do Harpa nie jest biletowane, warto więc zajrzeć do imponującego wnętrza budynku.

Harpa
Wnętrze budynku Harpa

Z portu odbiliśmy z powrotem w kierunku ścisłego centrum, aby zobaczyć postmodernistyczny ratusz nad jeziorem Tjörnin, neoklasyczny budynek siedziby parlamentu Islandii – Alþingishúsið, najstarszy zachowany dom w Reykjavíku pochodzący z 1762 (Aðalstræti 10) oraz przespacerować się główną ulicą handlową miasta Laugavegur, gdzie można znaleźć liczne sklepy z pamiątkami, urokliwe knajpki i restauracje, a w bocznych uliczkach podziwiać kolorowe domki w stylu skandynawskim.

Ratusz w Reykjavíku
Budynek siedziby parlamentu Islandii
Najstarszy dom w Reykjavíku
W Reykjavíku znajdziemy liczne sklepy z pamiątkami

Po zakupie pamiątek (obowiązkowo grube ciepłe skarpety z wełny islandzkiej!) udaliśmy się dalej samochodem w kierunku wyspy Grótta, należącej do miasta Seltjarnarnes, położonego na zachód od Reykjavíku. Na wyspie znajduje się latarnia morska, do której można dojść swobodnie po plaży podczas odpływu. Wieczorami miejsce to polecane jest do obserwowania zorzy polarnej, my natomiast obserwowaliśmy stąd wspaniały wchód słońca.

Wyspa Grótta
Wybrzeże Seltjarnarnes

Z Seltjarnes ruszyliśmy na tzw. Golden Circle czyli Złoty Krąg, w skład którego wchodzą trzy piękne miejsca w południowo-zachodniej Islandii: Park Narodowy Þingvellir, obszar geotermalny doliny Haukadalur z gejzerami Geysir i Strokkur Geysir i wodospad Gullfoss na rzece Hvítá.

W drodze na Złoty Krąg

Þingvellir jest jednym z pierwszym parków narodowych, które zostały utworzone na Islandii. Miejsce to jest od 2004 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ma ono dużą wagę dla historii Islandii, ponieważ to właśnie tutaj w 930 roku po raz pierwszy zebrał się islandzki parlament Althing, który jest jedną z najstarszych instytucji parlamentarnych świata, funkcjonującą do dziś. Althing obradował tutaj aż do końca XVIII wieku. W Þingvellir ogłoszono również pełną niepodległość Republiki Islandii w dniu 17 czerwca 1944. Dodatkowo obszar jest niezwykle interesujący ze względu na swoją budowę geologiczną. Park umiejscowiony jest bezpośrednio pomiędzy płytami tektonicznymi: eurazjatycką i północnoamerykańską. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá. 

Park Narodowy Þingvellir
Park Narodowy Þingvellir
Wąwóz Almannagjá w Parku Narodowym Þingvellir
Park Narodowy Þingvellir

Około godziny drogi od Parku Narodowego Þingvellir znajduje się Dolina Haukadalur, która słynie z gorących źródeł geotermalnych, basenów z bulgoczącym błotem oraz fumaroli, czyli wyziewów pary o zapachu siarki. Tym, co przyciąga w ten rejon odwiedzających, są przede wszystkim gejzery – gorące źródła okresowo wyrzucające gwałtownie słup gorącej wody i pary wodnej. Islandzkie gejzery Geysir i Strokkur są aktualnie jedynymi aktywnymi gejzerami w Europie. Geysir wybucha zaledwie kilka razy w roku, za to Strokkur wystrzeliwuje strumień wody regularnie co kilka minut na wysokość około 20-40 metrów. Zobaczenie takiego wybuchu z bliska na własne oczy jest niezapomnianym przeżyciem.

Wybuch gejzeru Strokkur
Dolina Haukadalur

Niecałe dziesięć minut drogi od Doliny Haukadalur leży wodospad Gullfoss, jeden z najbardziej spektakularnych wodospadów na Islandii. Woda w nim opada dwoma strumieniami z wysokości 32 metrów. Latem, kiedy w Gullfossie znajduje się najwięcej wody, co sekundę wypływa z niego średnio 140 metrów sześciennych wody. O tej porze roku można podejść ścieżką prowadzącą bardzo blisko wodospadu, tak blisko, że poczujemy na twarzy wodną mgiełkę. Zimą nie jest to możliwe ze względu na duże oblodzenie, ale wodospad robi wtedy równie imponujące wrażenie.

Wodospad Gullfoss
Wodospad Gullfoss

Na koniec dnia udaliśmy się na gorące źródła Hrunalaug, położone niedaleko miejscowości Flúðir. Dojazd nie jest dobrze oznaczony, a Mapy Google pokazują inną lokalizację. Trochę kluczyliśmy, ale ostatecznie udało nam się trafić na miejsce. Źródła są własnością prywatną, a za skorzystanie z nich należy uiścić niewielką opłatę do skrzynki pozostawionej przez właścicieli (opłata 1000 ISK) . Kilkadziesiąt metrów od źródeł jest parking, a już na miejscu niewielka przebieralnia w półotwartym domku porośniętym darnią. W Hrunalaug są trzy zbiorniki – dwa większe, w tym jeden osłonięty od wiatru wysoką skarpą oraz drugi płytszy, całkowicie odsłonięty i niewielki betonowy basenik zasilany przepływającą gorącą rzeczką. Wchodzi się do niego przez przebieralnię. W każdym ze zbiorników woda jest przyjemnie gorąca (ok. 40 stopni Celsjusza), nawet zimą. Po całym dniu wędrówki nie można sobie wyobrazić lepszego relaksu dla ciała i zmysłów, w dodatku w pięknej lokalizacji. 

Hrunalaug
Hrunalaug
Hrunalaug

DZIEŃ 3 - Hella - krater Kerið - wodospady Seljalandsfoss, Gljúfrabúi - wodospad Skogafoss - lodowiec Sólheimajökull - punkt widokowy Dyrhólaey - plaża Reynisfjara – Hof (nocleg).

Poprzedniego dnia, ze względu na szybko zapadający zmrok, nie udało nam się zgodnie z planem dotrzeć do krateru Kerið. Nasz kolejny dzień na Islandii zaczęliśmy zatem od nadrobienia zaległości.

Krater Kerið powstał około 6500 lat temu podczas wybuchu wulkanu Grimsnes. Opróżnienie komory magmowej wulkanu pod koniec erupcji spowodowało zapadnięcia się stożka w głąb i uformowanie kaldery, która wypełniła się wodami gruntowymi. Kerið ma długość 270 metrów, szerokość 170 metrów i głębokość 55 metrów. Można go obejść prowadzącą dookoła ścieżką, a następnie zejść do jeziora po schodkach prowadzących w głąb krateru. Wejście na teren Kerið jest odpłatne (opłata 500 ISK), a w cenie mamy parking. Chociaż miejsce znajduje się na całkowitym odludziu, zaskoczeniem dla nas okazał się fakt, że podobnie jak przy innych atrakcjach, za wejście mogliśmy zapłacić kartą. Uwierzycie, że podczas naszego pobytu na Islandii ani razu nie mieliśmy w użyciu gotówki?

Krater Kerið
Krater Kerið

Spod krateru wyruszyliśmy w kierunku trzech baśniowych wodospadów położonych nieopodal drogi krajowej numer 1 – Seljalandsfoss, Gljúfrabúi oraz Skogafoss. 

Wysoki na 65 metrów wodospad Seljalandsfoss na rzece Seljalandsá nie wyróżnia się ani wielkością ani swoją mocą, a jednak cieszy się dużą popularnością wśród turystów, jako że jest to jeden z nielicznych wodospadów, który możemy obejść od tylnej strony (zimą nie polecamy tego robić ze względów bezpieczeństwa – duże oblodzenie!). Ciekawostką jest, że pod koniec ostatniej epoki lodowcowej w tym miejscu przebiegało wybrzeże, a Seljalandsfoss powstał na odsłoniętym morskim klifie. Po stopieniu lodowca linia wody cofnęła się o kilka kilometrów. Dziś dawne klify są swego rodzaju granicą pomiędzy górską, a nizinną częścią Islandii.

Seljalandsfoss
Seljalandsfoss

W odległości zaledwie kilku minut drogi spacerem od Seljalandsfoss (około 500 metrów) jest jeszcze jeden wodospad, ukryty w niewielkim, przypominającym jaskinię kanionie - Gljúfrabúi. Droga do niego prowadzi przez strumień płytkiej rzeczki Gljufura po wystających kamieniach. Chcąc zobaczyć wodospad musimy liczyć się z możliwością zmoknięcia. Gljúfrabúi ma 40 metrów wysokości, a strumień wody spada jakby wprost z nieba.

Gljúfrabúi

Przy wodospadach Seljalandsfoss i Gljúfrabúi znajduje się płatny parking (opłatę za postój wnosimy w automacie - 700 ISK). 

Po 25 minutach jazdy krajową jedynką dotarliśmy do kolejnego wodospadu - Skogafoss. Jest on zaliczany do jednych z największych i najpiękniejszych wodospadów na wyspie. Ma 60 metrów wysokości i 25 metrów szerokości, a ze względu na dużą ilość rozpylanej wody w słoneczne dni prawie zawsze zobaczymy przy nim tęczę. Skogafoss można podziwiać zarówno z dołu jak i z góry - tuż obok niego znajdują się schody prowadzące na platformę widokową nad wodospadem. Oprócz wodospadu można stamtąd zobaczyć piękny krajobraz okolicy rzeki Skógá, wzdłuż której ciągnie się znany szlak trekkingowy Fimmvörðuháls.

Skogafoss
Skogafoss

Przy Skogafoss również jest darmowy parking, można więc zrobić dłuższą przerwę bez nadwyrężenia portfela. 

Kolejnym punktem na naszej trasie był lodowiec Sólheimajökull. Jest to spektakularny mocno wysunięty jęzor lodowcowy spływający z lodowca Myrdalsjokull - czwartego co do wielkości lodowca na Islandii. Lodowiec jest łatwo dostępny - z obwodnicy prowadzi do niego asfaltowa szosa nr 221, a na jej końcu znajduje sporej wielkości parking. Bez przewodnika i odpowiedniego sprzętu nie warto pchać się na sam lodowiec (dla niedoświadczonych może to być śmiertelnie niebezpieczne ze względu na głębokie szczeliny i ukryte jaskinie). Można go jednak podziwiać całkowicie za darmo z niewielkiej odległości, bądź na własną odpowiedzialność wybrać się na krótki spacer do czoła lodowca. Zimą prezentuje się on pięknie w kolorach bieli i błękitu, a po jeziorze pływają kry lodowe.

Czoło lodowca Sólheimajökull
Lodowiec Sólheimajökull

Spod lodowca ruszyliśmy dalej w kierunku płaskowyżu Dyrhólaey i czarnej plaży Reynisfjara. Po drodze zrobiliśmy krótką przerwę, aby wspiąć się do położonej na wzniesieniu jaskini Loftsalahellir, skąd roztacza się fantastyczny widok na płaskowyż. Miejsce jest mało popularne, chociaż znajduje się nieopodal drogi 218 prowadzącej w stronę punktu widokowego na czarną plażę, odległego o niespełna 3 kilometry. Z szosy jaskinię trudno dostrzec, a błotnista ścieżka wiodąca na szczyt nieco odstrasza wygodnickich. Dla niesamowitego widoku przez otwór w jaskini warto się tu jednak wdrapać i nieco ubrudzić!

Widok z jaskini Loftsalahellir
 
Dyrholaey to skalisty półwysep położony w pobliżu miejscowości Vik i Myrdal. Miejsce to zachwyca widokami powulkanicznych klifów, dochodzących miejscami do wysokości 120 metrów i wyłaniających się z oceanu formacji skalnych. Jedną z najbardziej charakterystycznych skał na Dyrholaey jest stworzony przez erozję monumentalny łuk skalny. Z punktu widokowego rozpościera się również fantastyczny widok na czarną plażę Reynisfjara. 

Widoki z Dyrholaey
Widoki z Dyrholaey

Reynisfjara to jedna z najsłynniejszych, najpiękniejszych, ale również najbardziej niebezpiecznych plaż na Islandii. Ogromne kilkumetrowe białe bałwany uderzające z ogromnym hukiem o brzeg pokryty drobnym czarnym żwirem (fale wciągnęły już niejednego nieostrożnego turystę, więc zachowajcie czujność!), wulkaniczne klify, wyrastające prosto z oceanu bazaltowe kolumny, o których legenda mówi, że są zaklętymi w skały trollami oraz imponujące skalne „organy” – to wszystko składa się na wyjątkowość tego miejsca. Czy te widoki nie wydają Wam się skądś znajome? Reynisfjara została doceniona przez filmowców i odegrała tło scen do takich filmów jak m.in. „Gra o Tron”, „Gwiezdne Wojny” czy „Star Trek”.

Reynisfjara
Skalne „organy” na plaży Reynisfjara
Zaklęte w skały trolle na plaży Reynisfjara
Reynisfjara

Przy plaży jest bezpłatny parking. 

DZIEŃ 4 - Hof - laguna lodowcowa Jökulsárlón- plaża diamentowa Breiðamerkursandur - lodowiec Vatnajökull (wejście z przewodnikiem na lodowiec i do jaskiń lodowcowych - Hella (nocleg). 

W pierwszych promieniach wschodzącego słońca ruszyliśmy do laguny lodowcowej Jökulsárlón. Laguna jest wynikiem stopniowego cofania się i topnienia lodowca ujściowego Vatnajökull. Powstała niecałe 80 lat temu, a od wczesnych lat siedemdziesiątych zalew zdążył zwiększyć się czterokrotnie, co pokazuje skalę globalnego ocieplenia. Z brzegu można podziwiać niebieski język lodowca Breiðamerkurjökull oraz obserwować odrywanie się wielkich bloków lodu, który dryfuje później po tafli jeziora i ostatecznie wąskim przesmykiem wpada do północnego Atlantyku, gdzie jest szlifowany przez fale. Półprzezroczyste fantazyjne lodowe rzeźby są wyrzucane na czarną plażę Breiðamerkursandur, położoną obok laguny lodowcowej. Krystaliczne bryły lodu błyszczą w słońcu niczym diamenty – stąd też wzięła się potoczna nazwa plaży – diamentowa.

Laguna lodowcowa Jökulsárlón
Laguna lodowcowa Jökulsárlón
Laguna lodowcowa Jökulsárlón
Laguna lodowcowa Jökulsárlón
Diamentowa plaża
Diamentowa plaża
Diamentowa plaża

Dopełnieniem dnia była wędrówka po największym lodowcu w Europie - Vatnajökull (a właściwie jednym z jego języków - Svinafellsjökull) oraz wizyta w pięknych błękitnych jaskiniach lodowcowych, które co roku tworzą się w różnych miejscach pod powierzchnią lodowca. Zima to jedyny czas, kiedy można je zobaczyć. Ze względów bezpieczeństwa zarówno na lodowiec, jak i do jaskiń lodowcowych wchodzi się z przewodnikiem. W Internecie bez większego trudu można znaleźć firmę, która oferuje wycieczki po lodowcu i jaskiniach, dostosowane do sił i możliwości oraz portfela uczestników. Polecamy firmę Arcanum Adventure Tours, która jako jedyna oferowała te dwie opcje również w wersji dla rodzin z dziećmi. W pakiecie, oprócz opieki przewodnika, dostaliśmy kaski, uprzęże, raki i czekany, podwózkę pod czoło lodowca oraz przypływ adrenaliny i endorfin. To była zdecydowanie jedna z naszych najlepszych i najbardziej pamiętnych aktywności na Islandii, warta każdej wydanej złotówki!
 
Czoło lodowca Svinafellsjökull
Svinafellsjökull
Jaskinia lodowcowa
Jaskinia lodowcowa
Jaskinia lodowcowa
Wędrówka po lodowcu
Svinafellsjökull
Wędrówka po lodowcu

DZIEŃ 5 – pola geotermalne Seltún – Gunnuhver - Reykjanes Lighthouse - most między kontynentami Leif the Lucky Bridge - punkt widokowy Blue Lagoon.

Nasz ostatni dzień na Islandii przeznaczyliśmy na intensywne zwiedzanie półwyspu Reykjanes w południowo-zachodnim krańcu Islandii. Z jednej strony nie chcieliśmy ryzykować, że nie zdążymy dotrzeć na samolot powrotny do Polski, a z drugiej strony półwysep oferuje sporo ciekawych miejsc godnych odwiedzenia. Istnieją tu liczne źródła gorącej wody i siarki, można podziwiać rozległe pola lawowe, dymiące księżycowe krajobrazy, spektakularne klify i liczne latarnie morskie. 

Nam Islandia będzie kojarzyć się nie tylko z wyjątkowymi krajobrazami, ale także wszechobecnym zapachem zgniłego jajka. Po wizycie na polach geotermalnych Seltún oraz Gunnuhver przesiąkły nim wszystkie nasze ubrania i czuliśmy go jeszcze przez kilka dni po powrocie do domu. Warto jednak wybrać się w oba te niepowtarzalne miejsca! 

Pola geotermalne Seltún znajdują się w okolicy miejscowości Krýsuvík. Przez obszar geotermalny prowadzi drewniana kładka z platformami widokowymi i tablicami informacyjnymi. Jej przejście nie powinno zająć więcej niż 20 minut. Wędrując kładką można podziwiać bulgoczące błotne bajorka, wrzące źródełka oraz otwory z wydobywającą się parą. To fumarole i solfatary, czyli gorące wyziewy wulkaniczne. Powietrze przepełnia intensywny zapach siarkowodoru. Jest on trujący, dlatego nie należy przebywać zbyt długo w tym miejscu.

Pola geotermalne Seltún
Pola geotermalne Seltún

Pola geotermalne Gunnuhver są kilkukrotnie większe niż Seltún. Teren przypomina marsjańskie krajobrazy w odcieniach pomarańczy i czerwieni, a unoszące się nad nim kłęby pary wodnej widoczne są z odległości kilku kilometrów. Z bliska czuć już znany zapach zgniłego jaja. Znajdująca się pod powierzchnią ziemi magma rozgrzewa przesączającą się przez szczeliny skalne morską wodę, która wyparowuje pod ciśnieniem i wydobywa się na powierzchnię. Woda wynosi ze sobą minerały znajdujące się w glebie, w tym związki siarki, co jest przyczyną unoszącego się duszącego zapachu siarkowodoru. Gunnuhver znajduje się w samym centrum Światowego Geoparku UNESCO. 

Pola geotermalne Gunnuhver 
Pola geotermalne Gunnuhver 

Zarówno przy polach geotermalnych Seltún, jak i przy Gunnuhver jest bezpłatny parking. 

Kawałek za Gunnuhver, w oddali na horyzoncie, wprawne oko dostrzeże piękną latarnię morską Reykjanesviti. Latarnia jest umiejscowiona na szczycie nieaktywnego stożka wulkanicznego. Jest to najwyższy tego typu obiekt na Islandii (31 m wysokości). Ze względu na malownicze położenie warto udać się na krótki spacer w rejon latarni i przy okazji podziwiać wysokie klify, Valahnúkur, wznoszące się nad brzegiem oceanu.
Te niezwykłe krajobrazy zostały uformowane przez podwodne erupcje wulkaniczne.

Latarnia morska Reykjanesviti
Latarnia morska Reykjanesviti

Z Gunnuhver pomknęliśmy w kierunku mostu między kontynentami – Brú Milli Heimsálfa. Można tutaj, podobnie jak w Thingvellir, stanąć pomiędzy Europą a Ameryką Północną. W miejscu, w którym płyty tektoniczne oddalają się od siebie, widoczny jest głęboki uskok w skałach. Szczelina wciąż się poszerza z prędkością ok. 2,5 cm rocznie. Nad uskokiem rozciąga się symbolicznie 15-metrowy most łączący oba kontynenty. Na obu jego końcach umieszczono tablice z napisami „Witajcie w Ameryce” i „Witajcie w Europie”. Jeszcze nigdy podróżowanie między kontynentami nie było tak łatwe.

Most między kontynentami
Most między kontynentami

Na koniec wybraliśmy się zobaczyć osławioną Błękitną Lagunę. Zanim w 1992 roku miejsce zostało przekształcone w basen geotermalny, znajdował się tu zwykły zbiornik z wodą, wykorzystywaną w lokalnej elektrowni geotermalnej Svartsengi. Elektrownia nie była w stanie zużywać całej wody przeznaczonej do pracy, więc jej nadmiar zaczęto gromadzić w naturalnych lawowych zagłębieniach. W ten sposób powstało sztuczne jezioro, z błękitno-mleczną wodą. Ze względu na bogaty skład wody (najbardziej aktywne składniki to algi i krzemionka) powstała w ten sposób laguna zaczęła być wykorzystywana w celach zdrowotnych. Aktualnie Błękitna Laguna jest jednym z najbardziej luksusowych kąpielisk świata, a przybywający tu goście mogą skorzystać z ekskluzywnego spa. Kąpiel w mineralnym basenie poprawia kondycję skóry oraz wspomaga leczenie chorób skórnych, takich jak łuszczyca, egzema, łupież pstry, czy trądzik i wypryski. Chociaż Błękitna Laguna kusi swoim niezwykłym wyglądem oraz walorami zdrowotnymi, cena za skorzystanie z kąpieli może skutecznie odstraszyć. Podstawowy pakiet dla jednej osoby kosztuje 6 990 ISK (ponad 200 zł!) – w ramach wejściówki otrzymuję się ręcznik, maskę z błota krzemionkowego oraz jeden wybrany napój. Dzieci do lat 13 wchodzą za darmo. Ze względu na wysoką cenę zrezygnowaliśmy z kąpieli. Na szczęście, aby zobaczyć Błękitną Lagunę, nie trzeba korzystać z usług kąpieliska i narażać się na znaczne uszczuplenie portfela - poza kąpieliskiem jest wydzielona część, która wygląda identycznie, z tą różnicą, że woda w niej jest zimna i nie ma tłumów ludzi.

Błękitna laguna
Błękitna laguna

Ile kosztował nas wyjazd? 

Zestawienie wszystkich wydatków: 

• Bilety lotnicze dla 3 osób: 1180 zł (bez miejscówek i wejścia priority, 1 bagaż rejestrowany 10 kg,  ubezpieczenie od opóźnienia wylotu w drodze powrotnej) 
• Wynajem samochodu: 1000 zł na 4 doby (Dacia Duster 4x4) 
• Paliwo: 500 zł 
• Parkingi przy atrakcjach: 70 zł 
• Noclegi dla 3 osób (wszystkie ze śniadaniem):
  Reyjkjavik - Baldursbrá Guesthouse Laufásvegur - 257 zł
  Hella – Hotel Kanslarinn - 2x 300 zł
  Hof – Adventure Hotel - 600 zł
• Drobne zakupy w sklepie (napoje, przekąski, owoce): 150 zł
• Obiady: zupy w Vik The Soup Company - 120 zł, pizza w hotelu w Helli - 80 zł 
• Wejście z przewodnikiem na lodowiec i do jaskiń dla 3 osób: 1200 zł


11 komentarzy:

  1. Od dawna marzy nam sie Islandia, ale odstreczaja nas ceny... Choc myslalam, ze bedzie drozej. Piekne zdjecia! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym wybrać się do tego kraju. Dużo udało wam się zobaczyć w przeciągu pięciu dni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Islandia to jedno z moich marzen i celow.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę! W sensie pozytywnym, bo mam nadzieję, że wreszcie wybiorę się do tej bajkowej krainy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę! W sensie pozytywnym, bo mam nadzieję, że wreszcie wybiorę się do tej bajkowej krainy :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się tam. Nie wiem czy będę miała możliwość tam kiedyś być więc fajnie chociaż obejrzeć i przeczytać Twój post

    OdpowiedzUsuń
  7. Monumentalnie wyglądają te wielkie zaśnieżone tereny, skały wulkaniczne. Ale taka kąpiel w gorących źródłach to musi być coś pięknego. I to zaufanie - że gość zapłaci za pobyt w takim miejscu, a nie zdemoluje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym zobaczyć Islandię na własne oczy. Może kiedyś ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Widoki sa fantastyczne. Choc jestem ciepłolubna, to z chęcią bym tam pojechała

    OdpowiedzUsuń
  10. Napiszę krótko - z takiego fotograficznego raju trzeba by mnie wyrywać siłą ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i Twój komentarz!