Menu strony

Lipowanie. Na straży tradycji.



Slava Cercheză to maleńka miejscowość w rumuńskim rejonie Dobrudża, położonym między Morzem Czarnym, a dolnym odcinkiem Dunaju. Docieramy tu nieprzypadkowo, chociaż miejsce to nie leży po drodze do atrakcji, które mamy zaplanowane w trakcie naszej kilkutygodniowej letniej podróży po kraju hrabiego Drakuli. Dlaczego? To tu oraz w kilku innych okolicznych miejscowościach od wieków mieszkają Lipowanie, przywiązani do swoich ortodoksyjnych tradycji starowiercy.

Kim są Lipowanie?

Lipowanie to potomkowie Rosjan, którzy wyemigrowali z Imperium Rosyjskiego do Rumunii po fali represji związanych z przeciwstawieniem się reformom liturgicznym Kościoła Prawosławnego wprowadzonym przez patriarchę Nikona w latach 1652-1656. Reformy miały na celu usunięcie zniekształceń w tekstach modlitw i obrzędach powstałych w trakcie wielowiekowego, ręcznego przepisywania ksiąg cerkiewnych oraz upodobnienie liturgii prawosławnej do bizantyjskiej. Strażnicy starych obrzędów nie zaakceptowali narzuconych zmian, co więcej, ich wprowadzenie uznali za równoznaczne z wyrzeczeniem się prawdziwej wiary. W konsekwencji w Kościele Prawosławnym doszło do rozłamu (po rosyjsku raskołu). Rozłamowców zaczęto od tego czasu nazywać raskolnikami, staroobrzędowcami albo starowiercami.

Pod koniec XVII wieku doszło do kolejnego podziału, tym razem już wewnątrz ruchu staroobrzędowego - powstały dwa odłamy - popowców, którzy praktykują obrzędy liturgiczne pod przewodnictwem kapłanów wyświęconych po reformie patriarchy Nikona oraz bezpopowców, którzy nie uznają duchownych i zastępują ich osobami świeckimi, tzw. nastawnikami.

Starowiercy nie zaakceptowali reform w Kościele prawosławnym (fot. mariansterea.ro)

Reformy Nikona

Staroobrzędowców i nowoobrzędowców podzielił szereg różnic w podejściu do dogmatyki, kwestii kanonicznych oraz samej liturgii.

Jakie były najistotniejsze zmiany wprowadzone w wyniku reform cerkiewnych?

Oprócz nowej redakcji ksiąg liturgicznych reformy dotyczyły ważnych symboli religijnych: zmieniono pisownię imienia Jezus ("Iisus" zamiast "Isus"), nakazano wykonywanie znaku krzyża trzema palcami zamiast dwoma (starowiercy żegnają się złożonymi palcami wskazującym i środkowym dla wyrażenia wiary w dwie natury Chrystusa - boską i ludzką), zredukowano ilości prosfor (prawosławny „święty chleb”) wykorzystywanych podczas sprawowania Eucharystii z siedmiu do pięciu, wprowadzono możliwość udzielania chrztu poprzez polanie głowy wodą (w starym obrządku chrzest był dokonywany wyłącznie przez trzykrotne zanurzenie w wodzie), nakazano przemieszczania się procesji przeciw słońcu, a nie zgodnie z pozornym ruchem słońca czy też czczenie czterokończastego krzyża zamiast przyjętego od wieków ośmiokończastego.

Emigracja

Przeciwstawienie się reformom oraz przekonania głoszone przez starowierców ściągnęły na nich masowe prześladowania. Ich kulminacją stało się uznanie starych obrzędów przez sobór moskiewski za herezję w 1667 roku. Nasilające się od tamtej pory represje zmusiły staroobrzędowców do ucieczki w trudno dostępne obszary kraju bądź też do emigracji poza granice Imperium Rosyjskiego. Osiedlili się oni głównie na terenach obecnej Ukrainy, Mołdawii, Rumunii i Bułgarii, choć ich niewielkie enklawy można również znaleźć w innych miejscach na świecie. Ciekawostką jest, że około 500 starowierców mieszka w Polsce. Dopiero w 1905 roku, po wydaniu przez cara Mikołaja II edyktu tolerancyjnego, staroobrzędowcy odzyskali w Imperium Rosyjskim pełnię praw obywatelskich.

Przypadkowe spotkanie z duchownym w wiosce delty Dunaju, Mila 23 (fot. K. Augustyn)

W Rumunii starowiercy określani są jako Lipowanie. Na wschodzie kraju znajduje się około 20 wsi o charakterze całkowicie starowierskim, a 40 zamieszkałych jest częściowo przez Lipowan. Pod koniec XX wieku liczba Lipowan wynosiła ok. 100.000, a aktualnie, z racji emigracji zarobkowej, szacuje się, że waha się ona między 20.000 a 40.000. Rozbieżność w danych wynika między innymi z samookreślenia się – w wyniku intensywnej migracji do miast tożsamość etniczna ulega zatraceniu, a dodatkowo część osób podaje w dokumentach narodowość rosyjską, którą odróżnia się od narodowości lipowańskiej.

Na terenie Rumunii funkcjonują dwa Kościoły staroobrzędowych popowców podległe Rosji: Rosyjska Prawosławna Cerkiew Staroobrzędowa oraz Rosyjski Kościół Staroprawosławny - powstały na początku lat dwudziestych XX wieku nowy odłam "starego prawosławia".

Spotkanie z Lipowanami

Do Slava Cercheză wybieramy się w niedzielny poranek licząc na to, że uda nam się spotkać starowierców w drodze do cerkwi. Kiedy dojeżdżamy, główna ulica prowadząca przez wieś jest praktycznie pusta. Szybko odnajdujemy pierwszą z dwóch znajdujących się na terenie miejscowości cerkwi – malowniczą, pokrytą polichromią cerkiew świętego Jerzego (Rosyjska Prawosławna Cerkiew Staroobrzędowa).

Cerkiew świętego Jerzego, Slava Cercheză (fot. K. Augustyn)
Modlitwa na drzwiach cerkwi w Slava Cercheză (fot. K. Augustyn)

Trwa akurat nabożeństwo. Liczyłam na to, że uda mi się niespostrzeżenie wślizgnąć do świątyni, aby przyjrzeć się jej wnętrzu, jak i samej ceremonii odprawianej według starych obrządków, ale kiedy tylko otwieram boczne drzwi, wszystkie oczy zwracają się w moim kierunku. Szybko się wycofuję z szacunku dla uczestników nabożeństwa. Obchodzę cerkiew z każdej strony, robię zdjęcia, aż zauważam przed głównym wejściem dwie kobiety z dziećmi. Wszyscy ubrani w tradycyjne stroje. Kobiety gestem rąk zapraszają mnie do środka, a ja korzystam z zaproszenia i wchodzę z nimi do przedsionka cerkwi. Przez dłuższą chwilę chłonę atmosferę modlitwy, przyglądam się dyskretnie strojom kobiet (w tylnej części świątyni stoją zgodnie ze zwyczajem tylko kobiety, w przedniej mężczyźni) oraz wystrojowi. Po zakończeniu nabożeństwa udaje mi się zamienić kilka słów w języku rosyjskim z tubylcami – oni są ciekawi, co mnie do nich sprowadza, a ja jestem ciekawa ich kultury, którą, jak się okazuje, kultywują od wieków w swoich domach, przekazując z pokolenia na pokolenie.

Kobiety zapraszają mnie do cerkwi (fot. K. Augustyn)
Po nabożeństwie udaje się zamienić kilka słów z Lipowanami (fot. K. Augustyn)

Ruszamy w kierunku kolejnej cerkwi znajdującej się nieopodal – cerkwi pod wezwaniem Wielkiego Męczennika Dymitra z Salonik (Rosyjski Kościół Staroprawosławny). Brama prowadząca na teren przyświątynny jest otwarta, drewniane wejściowe drzwi od cerkwi również. Wejścia do świata staroobrzędowców broni jednak zamknięta krata, choć w środku zauważam grupkę starszych ludzi. Kiedy i oni mnie zauważają, podchodzi do mnie jedna z kobiet i pytała: "Kto Wy? Czego hatite?", czyli "Kim jesteś? Czego chcesz?".

Cerkiew Wielkiego Męczennika Dymitra z Salonik, Slava Cercheză (fot. K. Augustyn)
Wejścia do środka cerkwi broni zamknięta krata (fot. K. Augustyn)

Dzięki dobrej znajomości języka rosyjskiego udaje mi się przełamać barierę nieufności i zostaję wpuszczona do środka. Już po chwili zaznaję typowej rosyjskiej gościnności i serdeczności. Kobiety częstują mnie domowymi wypiekami i sokiem. Rozmawiamy o życiu Lipowian w Rumunii, o tym jak było kiedyś oraz jak jest obecnie. Pod rządami Nicolae Ceaușescu wywierano na nich presję, aby się asymilowali, a wielu z nich w tym czasie zapomniało o ojczystym języku. W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, po uzyskaniu oficjalnego statusu mniejszości, Lipowanie przeżywają jednak narodowe i kulturowe odrodzenie.

Cerkiew Wielkiego Męczennika Dymitra z Salonik, Slava Cercheză (fot. K.Augustyn)

W dalszych rozmowach dyskusja schodzi na temat polityki w Matuszce Rosiji, która traktowana jest jak druga, a może pierwsza ojczyzna Lipowan oraz politykę w naszym kraju. Jako, że z wykształcenia jestem lingwistką, poruszam również interesujący mnie temat zawiłości językowych w kulturze Lipowan - do dziś posługują się oni w swoich ceremoniach językiem staro-cerkiewno-słowiańskim, a język rosyjski używany w mowie codziennej odbiega nieco od współczesnego języka używanego w Rosji i na kresach wschodnich. W którymś momencie batiuszka pyta mnie, czy wiem, jak wygląda pismo staro-cerkiewno-słowiańskie, a kiedy zaprzeczam, duchowny prezentuje kilkusetletnie liturgiczne księgi kanoniczne. Jestem wdzięczna za zaufanie, jakim mnie obdarzył. Nadchodzi czas pożegnania – choć chciałabym zostać dłużej, wiem, że pora ruszyć dalej, jeszcze nie ku współczesności, a ku kolejnym osadom Lipowan, żeby poznać jeszcze bardziej ich niezwykły świat.

Lipowańskie tradycje

Rumuńskich starowierców można spotkać w wielu rejonach, głównie w Bukowinie, Mołdawii, Muntenii i przede wszystkim w Dobrudży – we wspomnianej już wiosce Slava Cercheză, sąsiedniej Slava Rusă, gdzie znajduje się jedyny na świecie żeński klasztor starowierców, a także miejscowościach Babadag, Braila, Jurilovca, Tulcza, Sarichioi, Mahmudia oraz odciętych od współczesnego świata wioskach delty Dunaju, do których można się dostać jedynie łodzią, m.in. Mila 23, Carcaliu, Crișan czy Sulina.

Lipowanie kultywują swoje tradycje od wieków (fot. mariansterea.ro)
Żeński Monastyr Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni (Mânăstirea Vovidenia), Slava Rusă (fot. K. Augustyn)
Żeński Monastyr Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni (Mânăstirea Vovidenia), Slava Rusă (fot. K. Augustyn)
Żeński Monastyr Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni (Mânăstirea Vovidenia), Slava Rusă (fot. K. Augustyn)
Cmentarz przy Monastyrze Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni, Slava Rusă (fot. K. Augustyn)
Męski Monastyr Zaśnięcia Matki Bożej (Mânăstirea Uspenia), Slava Rusă (fot. K. Augustyn)
Męski Monastyr Zaśnięcia Matki Bożej (Mânăstirea Uspenia), Slava Rusă (fot. K. Augustyn)

Osady założone przez Lipowan promieniują prostotą i urokiem - bielone domy, pokryte strzechą, niebieskie drzwi i ościeżnice okienne, zwisające z okapów donice z kwiatami, które dodają krajobrazowi dodatkowych barw. Dookoła cisza i spokój, bo starowiercy się nie spieszą – na kultywowanie tradycji, obrzędów oraz wiary przodków trzeba mieć czas, którego nam współczesnym zawsze brakuje.

Tradycyjny lipowański dom w osadzie rybackiej (fot. K. Augustyn)
Tradycyjny lipowański dom (fot. K. Augustyn)
Tradycyjny lipowański dom (fot. K. Augustyn)

W lipowańskich wioskach ludzie są bardzo pracowici i sumienni, traktują dobrze wykonaną pracę jako obowiązek wobec Boga. Tu wciąż w większości rodzin utrzymuje się patriarchalizm - głową rodziny jest mężczyzna i to on ją utrzymuje. Mężczyźni podejmują się tradycyjnych zajęć jak rybołówstwo, ogrodnictwo, sadownictwo, hodowla zwierząt czy pszczelarstwo. Kobiety z kolei zajmują się prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci, których w rodzinie jest obecnie najczęściej od trzech do pięciu, a w wolnej chwili praktykują rękodzielnictwo.Kultywowanie tradycji dotyczy również wyglądu Lipowan. Mężczyzn można rozpoznać po długich brodach oraz charakterystycznych koszulach bez kołnierza w stylu rosyjskim, przepasanych sznurkiem. Kobiety natomiast noszą długie do kostek kolorowe spódnice, najczęściej w kwiatowe desenie, a na głowie chusty przykrywające włosy, wiązane pod brodą. Dotyczy to również małych dziewczynek.

Tradycyjny lipowański strój (fot. mariansterea.ro)
Tradycyjny lipowański strój noszą nawet dzieci (fot. mariansterea.ro)

W starowierskiej społeczności obowiązuje wiele zakazów i nakazów podyktowanych religią: nie wolno im palić papierosów, pić alkoholu, a podczas licznych okresów postów w cerkiewnym kalendarzu nie wolno spożywać mięsa, ryb oraz mleka. Właśnie ze względu na dużą liczbę dni postnych u Lipowan dominuje pożywienie wegetariańskie. Są oni mistrzami w przygotowywaniu zup - barszczu, kapuśniaka, ziemniaczanki, dań mącznych, pośród których królują pierogi kapustą lub z makiem i powidłami oraz dań rybnych. Popisowym wyrobem są również owocowe wina, wódki, a także doskonałe marynaty owocowe i warzywne. Najlepszą okazją do skosztowania lipowańskich specjałów będą odwiedziny podczas corocznego Festiwalu Zupy Rybnej (Festivalul borsului de peste) odbywającego się na początku września w miejscowościach Jurilovca oraz Crisan. Przez kilka dni z rzędu można wtedy do woli próbować lokalnych produktów i potraw, doświadczać lokalnego folkloru i spotkań z Lipowanami. Tradycyjnie najsmaczniejszą rybną zupę, uchę, przygotowuje na ogniu w ogromnym rybackim kotle z różnych odmian świeżo złowionych ryb. W zupie nie powinno być zbyt dużo warzyw, aby nie zakłócić smaku doskonałej lokalnej ryby. Średnio co roku festiwal przyciąga ok 40.000 gości, a w trakcie jego trwania kucharze gotują około 450 kotłów zupy (ok. 20.000 porcji), wykorzystując przy tym ok. 6.000 kilogramów ryby.

Najsmaczniejsza rybna zupa gotowana jest w ogromnych kotłach (fot. Lipovanesc)
Jurilovca, restauracja Lotca- karp z mamałygą (fot. K. Augustyn)

18 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej mniejszości.. Ale świetnie było się dowiedzieć czegoś, zwłaszcza, że tamte rejony chcę odwiedzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst. Bardzo fajnie mi się go czytało i wiele ciekawych rzeczy dowiedziałam się z niego. Brawo!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja piewsze słyszę fajnie się było o nich dowiezieć. A co to ta mamałyga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamałyga tonarodowa rumuńska potrawa, z mąki albo kaszy kukurydzianej :) taki dodatek do dań, jak pure ziemniaczane

      Usuń
  4. Super!!! Swietnie napisane, a temat petarda!. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigsy wcześniej o tej społeczności nie słyszałam - ale może dlatego, że trzymam się od Koscioła oraz wszelkich jego odłamów z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ musi dostarczać satysfakcji dotarcie do takiego miejsca i jeszcze akceptacja na tyle, aby pokazać część swoich tradycji przez mieszkańców. Wrażenie robi ta niezwykła przejrzystość, tak odmienny świat od obecnych miast.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcie obrazujące przypadkowe spotkanie z duchownym bardzo do mnie przemawia, wyraz zadumy na twarzy, płynąca rzeka symbolizująca przemijanie, w tle obrazy zwykłego życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę- nie słyszałam wcześniej o Lipowaniach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładne krajobrazy. Podobają mi się Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  10. W tym roku zamierzaliśmy wybrać się na wakacje do Rumunii. Nie wiedząc, jak rozwinie się sytuacja, zatrzymaliśmy się na wytyczaniu trasy. Kultura Lipowanów wydaje się bardzo bogata. Może zahaczymy o ich region? Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy artykuł, przeczytałam go z przyjemnością. Niesamowite, że w obecnych czasach Ci ludzie nadal żyją "po staremu".

    OdpowiedzUsuń
  12. Po tytule sądziłam, że będzie chodzić o jakiś letni ludowy obrzęd ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super, tak inaczej. Nie jakaś kolejna, znana atrakcja turystyczna, ale prawdziwie niezwykłe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz o nich słyszę. Cieszę się, że mogłam poznać ten mały zakątek świata dzięki wpisowi. Oczarowały mnie bardzo ich stroje oraz kolory i wystrój budowli

    OdpowiedzUsuń
  15. to dla mnie nowy temat, ale bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tej mniejszości. Dzięki Tobie już dużo o niej wiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trudno może być doliczyć się odłamów chrześcijaństwa, a co dopiero wielu religii i wierzeń na świecie. O Popowcach słyszałam kiedyś i cieszę się, że mogłam przeczytać więcej. Chciałabym zobaczyć na żywo jak od ich strony wyglądają msze, przeżyć to.
    Ktoś by powiedział, że są nieźle zacofani, a oni po prostu mają swoją ciekawą kulturę. Kto by pomyślał w jakich domkach jeszcze ludzie żyją.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i Twój komentarz!