Z dzieckiem z podóży


Pojawienie się dziecka w rodzinie często sprawia, że zmieniają się dotychczasowe nawyki podróżnicze.
Osoby, które kiedyś dużo podróżowały, przez wzgląd na malucha zaczynają się zastanawiać, czy dalekie podróże z dzieckiem mają sens. Może jednak odpuścić sobie podróżowanie na kilka lat, aż dziecko dorośnie? Przecież i tak niewiele będzie z wojaży pamiętać, a rodzice oszczędzą sobie dodatkowego stresu.


Jestem zdania, że jeśli odpowiednio się na podróż z naszą pociechą przygotujemy, rozsądnie wybierzemy kierunek, weźmiemy pod uwagę możliwości naszego dziecka i będziemy unikać miejsc, gdzie jest zwiększone ryzyko chorób tropikalnych, to taki wyjazd niesie za sobą szereg korzyści.

Jednak wszyscy, którzy mają za sobą choćby jedną podróż z dzieckiem, wiedzą, że rodzinne podróżowanie wymaga czasem dużej dozy cierpliwości, odpowiedniego zaplanowania dodatkowych atrakcji po drodze, uwzględniając upodobania dziecka, czy też nieco bardziej rozbudowanej logistyki (wózek, lekarstwa, dodatkowa odzież, czasoumilacze, itp.). Ale to da się ogarnąć ;)

Za to rodzinne podróżowanie może być niesamowita przygodą, a jeśli nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz, czy w Twoim dziecku nie drzemie dusza podróżnika. Być może zyskasz fantastycznego towarzysza wypraw, który z zainteresowaniem będzie poznawał świat i motywował Cię do kolejnej podróży.


Nie wyobrażam sobie osobiście, abyśmy mogli gdziekolwiek pojechać bez naszego syna. W pierwszą wspólną podróż wyruszyliśmy, gdy nasz junior miał niecałe 3 miesiące. Była to podróż po Polsce, do dziadków, ale wkrótce zaczęliśmy jeździć razem coraz dalej i dalej. Łącznie zwiedziliśmy z naszym 9-latkiem już 14 krajów :) Jakie widzimy zalety rodzinnego podróżowania?

ODWIEDZAMY MIEJSCA, GDZIE PEWNIE SAMI BYŚMY SIĘ NIE WYBRALI

Są to niesamowite muzea, centra nauki, oceanaria, parki rozrywki...




UCZYMY SIĘ CORAZ LEPSZEJ ORGANIZACJI W PODRÓŻY

Nie jesteśmy typem podróżników "all inclusive", a podróżując samodzielnie wiemy, że możemy liczyć tylko na siebie. Zdaża się, że przytrafiają nam się różne, nieplanowane zdarzenia, ale z każdym wyjazdem umiemy coraz lepiej przystosować się do okoliczności. Łatwiej adaptujemy się też w nowych miejscach.
Stajemy sie również coraz większymi minimalistami - w ubiegłym roku udało nam się pojechać na 3 tygodniową wyprawę do Rosji zaledwie z bagażem podręcznym :)

 


JESTEŚMY CORAZ BARDZIEJ CIEKAWI ŚWIATA

Dziecko dostrzega często więcej niż my, zadaje pytania na temat rzeczy, nad którymi jako dorośli się nie zastanawiamy. Przez to mamy szansę obudzić w nas na nowo nasze własne wewnętrzne dziecko i ciekawość. Podróż to okazja, aby niczym nauczyciel pokazać naszej pociesze jak funkcjonuje świat, jaki jest piękny, a pojęcia z geografii, przyrody, czy historii objaśniać na żywym organiźmie.
  




ZAGRANICZNE WYJAZDY TO DOBRY MOTYWATOR DO NAUKI JĘZYKA OBCEGO

Na każdym wyjeździe syn uczy się jakiegoś nowego słowa w obcym języku, wie, że warto znać choćby angielski, jeśli chce się mieć przyjaciół na całym świecie. Będąc za granicą zachęcamy syna, żeby sam spróbował swoich językowych sił robiąc na przykład zakupy.



MOBILIZUJEMY SIĘ DO BYCIA AKTYWNYM


Podróżując nigdy nie jesteśmy długo w jednym miejscu, jesteśmy w ciągłym ruchu. Często naszym podróżom towarzyszą sportowe aktywności, takie jak jazda na rowerze, pływanie kajakiem, piesze wędrówki czy jazda konno. Wyjazd z dzieckiem niewątpliwie zmusza do aktywności ruchowej, ale to dla nas nie przymus, lecz czysta przyjemność.




UCZYMY SIĘ OTWARTOŚCI I TOLERANCJI

Naszego syna już nie dziwi, dlaczego ludzie w niektórych krajach wyglądają inaczej, zachowują się inaczej, mają odmienne obyczaje. Jest otwarty na innych, łatwo nawiązuje relacje pomimo występującej niekiedy bariery językowej, co to na pewno zaprocentuje w przyszłości.



ZACIEŚNIAMY WIĘZY I UCZYMY SIĘ O SOBIE NAWZAJEM

Wspólny wyjazd to czas, kiedy stale przebywamy razem. Nadganiamy wtedy rozmowy, rytuały i zabawy, na które nie ma za bardzo miejsca w codziennej gonitwie praca - szkoła - dom. To też moment, kiedy możemy spojrzeć na siebie z dystansem i w końcu wyluzować :)


A jak wyglądają Wasze rodzinne podróże?      

5 komentarzy:

  1. Ja również wszędzie jeżdżę z dziećmi i nie wyobrażam sobie, jak można inaczej. Przecież to naszym zadaniem jest pokazanie im świata :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł na życie, podziwiam,
    ale skoro wam się to udaje, to warto
    i trzeba polecać innym :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pojawieniu się dzieci nadal dużo podróżowałam, ale część z nich odbywałam już sama, dzieciaki zabierałam na krótkie wędrówki. Plus, że zaglądałam z nimi do ciekawych miejsc, których wcześniej nie miałam w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, też zgodzę się, że taki wyjazd pomaga w nauce języka obcego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i Twój komentarz!