Futrzak na wakacjach

Czy wiecie jak to jest, gdy dziecko cały czas wierci Wam dziurę w brzuchu, bo chciałoby mieć zwierzątko? Naszemu synowi proces przekonania nas do nabycia zwierzaka zajął blisko dwa lata.

Zwierzę to dodatkowy obowiązek i wymaga codziennej opieki, najczęściej rodziców małego właściciela tegoż zwierzątka – dlatego tak długo się wahaliśmy. Długo też trwały dyskusje, jakie to ma być zwierzę. Z naszej strony postawiliśmy kilka warunków – miało być w miarę łatwe w obsłudze, niewymagające codziennych spacerów i kompaktowe.

W taki sposób stanęło na śwince morskiej, która zamieszkała z nami 1,5 roku temu. Trafił nam się egzemplarz bardzo towarzyski i uroczy, który momentami swoim zachowaniem rozbawia nas do łez. Jednak, gdy przychodzi czas wakacji, za każdym razem zastanawiamy się, jak się zorganizujemy - zabrać świnkę ze sobą, czy zapewnić jej opiekę na czas naszego wyjazdu?

Gdy podróżujemy po Polsce prosiaczek zawsze jeździ z nami, a gdy wybieramy się dalej, staramy się znaleźć odpowiedniego opiekuna na czas naszej nieobecności.

Zazwyczaj jest to nasza przyjaciółka, która ma doświadczenie w opiece nad gryzoniami. Wiemy, że u niej nasz pupil będzie bezpieczny i oprócz odpowiedniej porcji jedzenia dostanie też solidną dawkę głaskania, którego udomowione świnki morskie potrzebują do szczęścia.

Będąc raz w podbramkowej sytuacji, kiedy nie udało nam się wśród znajomych znaleźć opiekuna dla naszego pupila, skorzystaliśmy z hotelu dla zwierząt. Choć słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat takiego rozwiązania, w naszym przypadku się nie sprawdziło. Możliwe, że mieliśmy pecha, jeśli chodzi o wybór miejsca – choć fizycznie naszemu prosiaczkowi nic nie dolegało, jego zachowanie pokazywało, że opiekun nie zapewnił mu odpowiedniej uwagi – zwierzątko było całkowicie zdziczałe, a my na nowo musieliśmy je oswajać.

Jeżeli jednak nie macie z kim zostawić Waszego pupila i musicie skorzystać z pomocy hotelu dla zwierząt, radzę, abyście odpowiednio wcześnie rozpoczęli poszukiwanie właściwego miejsca (w dużych miastach wybór hoteli dla zwierząt jest coraz większy), sprawdzili opinie, w miarę możliwości obejrzeli hotel na żywo, porozmawiali z opiekunami. W ten sposób unikniecie niemiłych doświadczeń - przecież dobro i komfort Waszego pupila są najważniejsze, a Wy będziecie spokojni o niego podczas Waszych wakacji.

A jak przygotować się na podróż, gdy zdecydujemy się zabrać zwierzątko ze sobą?
Poniżej kilka naszych sprawdzonych sposobów, dzięki którym nasze podróże z pupilem przebiegają bez przykrych niespodzianek:
  • Na początek wybieramy odpowiedni hotel, w którym nasze zwierzątko będzie mile widziane. Popularne wyszukiwarki hoteli mają specjalną opcję „zwierzęta akceptowane”, dzięki czemu szybko można wyfiltrować interesujące nas obiekty turystyczne.
  • Podróż samochodem jest dla zwierzęcia zazwyczaj stresująca – zwierzę nie przebywa w swoim naturalnym otoczeniu, jest zdezorientowane i intensywniej niż człowiek odczuwa wszystkie szarpnięcia auta. Aby zwierzak w podróży mniej się denerwował, warto zapewnić mu komfortowe warunki jazdy oraz naszą ciągłą uwagę. Nasza świnka morska podróżuje w specjalnie przystosowanym do podróży kontenerku, który wyściełamy słomą. Zazwyczaj stara się w niej zakopać jak najgłębiej. Aby trochę uspokoić prosiaczka, wyjmujemy go co jakiś czas z kontenerka i głaszczemy – to go relaksuje.
  • Ważną kwestią, o której nie możemy zapomnieć, jest zapewnienie zwierzakowi przez całą drogę dostępu do wody oraz karmy, zwłaszcza jeśli podróż się przedłuża. My często robimy przerwy w terenach zielonych na tzw. wypas na trawie, aby nasz prosiaczek mógł się wybiegać i dodatkowo posilić.
  • Po przyjeździe na miejsce dajemy zwierzakowi czas na odreagowanie i odespanie zmęczenia spowodowanego podróżą. On także, podobnie jak człowiek musi zregenerować siły. Dopiero wtedy możemy zapoznać go z nowym otoczeniem i się z nim bawić :)





4 komentarze:

  1. U nas jest mały zwierzyniec:5 psów, 2 koty, 2 szynszyle i 2 koszatniczki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Świnka morska łatwo dziczeje, jeśli zostawi się ją z kimś innym. Ale je uwielbiam :) sama miałam w dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. My podróżowaliśmy z psem, kotem, nimfą i królikiem, ale to były wyjazdy na naszą działkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy krolika, chomika a do tego mąż na działce hoduje stado ozdobnych kur, kaczek i gęsi. Właśnie sobie uświadomiłam, że jesteśmy nieźle uwiązani i wspólne wyjazdy nie wchodzą już w grę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i Twój komentarz!